Przeglądy



Pierwszy przegląd po 300km



Pierwszy przegląd zrobiłem sam. Tak, jak mówi instrukcja po przejechaniu 300km. Kilometry te nie były wcale takie łatwe zważywszy na moją przygodę z przytkanym gaźnikiem. Zanim cały mechanizm zaczął się stabilizować, minęło troszkę czasu. Zawsze dziwił mnie ten fenomen. Czy Wy też zauważyliście, że każde mechaniczne stworzenie czy to motocykl, czy samochód, czy tokarka zawsze ma jakiś czas, w którym musi się wszystko ułożyć? Ustalić, wyważyć, wyrównać, dotrzeć, dopasować i dobrze jeszcze żeby wciąż było w ruchu. Gdy przyjdzie mu trochę postać, zaczyna umierać. Potem trzeba poświęcić mu więcej czasu na to, żeby powołać go do pełnej sprawności. Niektórzy mówią, że każde z nich ma swoją duszę. Można i tak, choć wiadome jest to, że uwarunkowane jest to różnymi czynnikami. Np. w jakim wieku jest dane urządzenie, czy i jakie warunki atmosferyczne miały na nie wpływ, czy miało regularne przeglądy techniczne i wiele innych takich ciekawostek. Ale jeśli ktoś ma naturę romantyka może śmiało przyjąć wersję o posiadaniu duszy przez maszynę. Moim zdaniem obydwie wersje wcale nie muszą się wzajemnie wykluczać.

Podczas przeglądu wymieniłem olej na /Shell Advance Ultra 4T 15W-50 syntetyk/ uprzednio czyszcząc bardzo dokładnie sprężonym powietrzem, filtr oleju /przedstawiony na zdjęciu po lewej/. Zipp VZ-2 Naciągnąłem łańcuch do wartości luzu ok 20mm łącznie na dwie strony. Tu uwaga na znaczniki przy śrubach kontrujących tylne koło. Po obydwu stronach muszą być w tych samych miejscach (!) Szczegółowe informacje znajdziecie w części głównej. Sprawdziłem stan świecy. /Odległość między elektrodami - szczelinomierzem/ wilgotność, kolor i zabrudzenie. Ciśnienie w gumach. Czyszczenie i smarowanie łańcucha. Na końcu trzeba przepatrzeć całość, czy wszystko jest na swoim miejscu czy czasem nie rozłączyły się jakieś przewody elektryczne, czy nie poluzowały się śruby mocujące poszczególne części składowe naszego pojazdu. /Choćby ze względu na wibracje/.



Zdecydowałem się zrobić sam ten przegląd ze względów nie tylko ekonomicznych ale i ze względu na dokładność wykonywanych czynności i wiedzy na temat użytych materiałów do samego przeglądu. Wyszedłem z założenia, że motocykl jest niskobudżetowy i nie ma sensu ładować w niego dodatkowych pieniędzy, płacąc za to, co możesz zrobić sobie we własnym zakresie. Gdyby to byłaby maszyna np. japońska o wartości powyżej 10tyś zł, z pewnością postąpiłbym już inaczej. Skoro Zipek wyniósł mnie niecałe 4tyś zł, wolę wydać to 200zł na porządne dodatki, czy też lepszy olej, niż pakować je bez sensu do jakiegoś serwisu, który robi mi już na dzień doby łaskę, co do terminu i ewentualnych dodatkowych kosztów serwisowania mojego moto. Zdecydowałem się robić przeglądy samemu nawet kosztem utraty gwarancji. Swoją decyzję podjąłem między innymi też dlatego, iż obserwując taki "serwisowy" przegląd "na żywo" doszedłem do tego, że czynności, które wykonuje mechanik, mógłbym wykonać znacznie dokładniej i uważniej, używając do tego lepszych materiałów. Poza tym wyjdzie znacznie taniej i bez ponoszenia kosztów transportu na miejsce takiego serwisowania. Owszem w późniejszym czasie z pewnością skorzystam z usług mechanika choćby przy poważniejszych czynnościach, jakie trzeba będzie wykonać na moim motocyklu. Nie oszukujmy się. Przecież nie posiadamy wszystkich specjalistycznych narzędzi do obsługi naszego pojazdu. Ale mimo wszystko na razie, na ile mogę, na tyle zrobię sam. Kolejny przegląd po 1 500km. Co nie oznacza, że nie będzie ogólnego doglądania pojazdu przed każdą dalszą podróżą.



Drugi przegląd po 1 500km



Kolejny przegląd nastąpił po upływie 1 350km. Tak, jak w poprzednim wymieniłem olej na nowy dokładnie ten sam czyli Shell Advance Ultra 4T 15W-50 ale w Waszym przypadku nie musi być akurat ten konkretny. Na rynku jest wiele innych, o podobnych parametrach. Stary był już mocno ciemny ale nie smołowaty. Wyczyściłem i przedmuchałem kompresorem filtr oleju. Dokładnie wyczyściłem magnes na korku spustu oleju. Nieznaczna ilość drobinek świadczy o tym, iż proces docierania silniczka zmierza ku końcowi. Zresztą świadczy o tym również zachowanie i dźwięk, jaki wydaje moto podczas jazdy. Niezbyt przyjemny metaliczny hałas przemienił się w bardzo sympatyczne basowe mruczenie. Wzrosła moc szczególnie odczuwalna w zakresie obrotów między 4, a 6k/min na trzecim biegu motorek bardzo przyjemnie wyrywa spod tyłka. Maksymalna prędkość mojego pojazdu wynosi 115km/h. Oczywiście można rozpędzić go do większych wartości ale już będzie to zasługa pochyłości terenu czy też silnego wiatru w plecy lub razem wziętych. Przy stanie obecnym pojazdu można się śmiało pokusić o wyprzedzanie innych użytkowników drogi, którzy jadą ze stałą prędkością do 90km/h. Podczas przeglądu dokręciłem mocowanie klamki od sprzęgła i sprawdziłem wszystkie strategiczne połączenia. Wyczyściłem i nasmarowałem łańcuch. Poprawiłem jego naciąg /dosłownie pół obrotu dla każdej ze śrubek naciągu/, tak aby nie przekraczał luzu 1,5cm na każdą ze stron. Nie chcę zapeszać ale wszystko wygląda bardzo dobrze. Nic się nie odkręca nie pęka ani nie rozlatuje. Odpala za pierwszym razem. Motorek jeździ idealnie ma już przejechane ponad 2 000 km i sprawuje się bardzo dobrze. Kolejne przeglądanie przy ok. 3 000 km. Wtedy trzeba będzie zobaczyć również, jakie mamy luzy na zaworach.

Przy okazji tego przeglądu należy nadmienić, iż kilku użytkowników naszych motocykli zwraca uwagę na stan mocowania tarcz i zacisków hamulcowych, szczególnie przednich. Musimy pamiętać, iż tarcze jak i również zaciski hydrauliczne nie mogą mieć żadnych luzów i nie mogą się ruszać (!) Jeśli nie możecie dać sobie rady z tym problemem sami, to gorąco polecam wizytę w serwisie. Osobiście sprawdzam stan mocowania i stopień dokręcenia tych elementów ale pamiętać trzeba, to są hamulce, z tym żartów nie ma...







Copyright © 2016 Adam Kałuża